Minęło 850 dni od odsłonięcia ulicy i pomnika komunisty Zdzisława Malickiego w Stalowej Woli – wydarzenia, które do dziś pozostaje jednym z najbardziej jaskrawych przykładów fałszowania historii oraz rehabilitowania lokalnych elit komunistycznej PRL w naszym mieście.
W Stalowej Woli Zdzisław Malicki jest gloryfikowany przez obecne władze jako „wielki dyrektor” Huty Stalowa Wola, człowiek, dzięki któremu miasto miało doznać rzekomo niebywałego skoku cywilizacyjnego – porównywanego wręcz do dokonań Eugeniusza Kwiatkowskiego, budowniczego Centralnego Okręgu Przemysłowego. Jego apologeci konsekwentnie pomijają jednak fakt, że Malicki był przede wszystkim wieloletnim działaczem zbrodniczej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To z jej ramienia współtworzył i utrwalał system Polski ludowej: najpierw jako członek Egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego PZPR, a następnie jako poseł na Sejm PRL.
W publicznej narracji – poza nami – nikt nie przypomina, że tow. Malicki był wiernym funkcjonariuszem systemu opartego na zniewoleniu społeczeństwa, propagandzie oraz podporządkowaniu Polski Związkowi Sowieckiemu. Nie mówi się również o tym, że do PZPR wstąpił już w 1954 roku, a więc w okresie brutalnych stalinowskich represji wobec żołnierzy antyniemieckiego i antykomunistycznego podziemia – ludzi uznanych przez władzę ludową za „wrogów sowieckiego ładu”, których pamięć do dziś bywa systematycznie poniżana przez postkomunistyczne środowiska.
Nie „dobry gospodarz”, lecz sprytny aparatczyk
Kariera Zdzisława Malickiego nie jest historią „dobrego dyrektora” ani „sprawnego organizatora”. To klasyczna droga partyjnego aparatczyka, którego podstawowym zadaniem było realizowanie linii Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Malicki odpowiadał za pilnowanie ideologicznej dyscypliny, podporządkowanie zakładu decyzjom aparatu partyjnego oraz aktywny udział w propagandowych rytuałach Polski ludowej. Jako dyrektor naczelny Huty Stalowa Wola pełnił rolę politycznego nadzorcy strategicznego przedsiębiorstwa państwowego, a nie niezależnego menedżera działającego w interesie pracowników czy lokalnej społeczności. I w takim właśnie kontekście powinien być dziś zapamiętany i opisywany.
Bez mandatu moralnego
Członkostwo w wojewódzkiej Egzekutywie PZPR, a następnie mandat posła na Sejm PRL nie były żadnym dowodem społecznego zaufania. Były elementem komunistycznej fasady władzy. Sejm PRL nie stanowił prawa – zatwierdzał jedynie decyzje partii, oparte na wytycznych płynących z Moskwy. Malicki nie sprzeciwiał się represjom, nie bronił wolności, nie reprezentował obywateli. Legitymizował system, który łamał prawa człowieka i niszczył suwerenność państwa polskiego.
IPN mówi jasno
Wbrew próbom relatywizowania historii towarzysza Zdzisława Malickiego przez władze miasta Stalowej Woli, Instytut Pamięci Narodowej jednoznacznie wskazał, że Malicki symbolizuje komunizm, a jego upamiętnienie pozostaje w sprzeczności z ustawą dekomunizacyjną z 2016 roku. Dokumenty IPN, podobnie jak materiały zgromadzone przez Fundację KEDYW, nie pozostawiają wątpliwości: nie mamy tu do czynienia z „kontrowersyjną oceną”, lecz z faktami historycznymi.
850 dni milczenia i fałszu
Mimo tych ustaleń oraz podejmowanych prób sprzeciwu, ulica i pomnik nadal funkcjonują w przestrzeni miasta Stalowej Woli. Przez 850 dni mieszkańcom próbuje się wmówić, że lojalność wobec zbrodniczej PZPR da się oddzielić od odpowiedzialności za system zniewolenia. Tego jednak oddzielić się nie da.
Pamięć to odpowiedzialność
Upamiętnianie komunisty Zdzisława Malickiego nie jest neutralnym „sporem o przeszłość”. Jest świadomym wyborem polityki pamięci, w której ofiary komunizmu mają ustąpić miejsca jego funkcjonariuszom. To wybór hańbiący i sprzeczny z elementarną uczciwością historyczną – na który nigdy się nie zgodzimy.
Marek Wróblewski
prezes Fundacji KEDYW



