Kadr z filmu pt. „Nocna Zmiana” Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka z 1994 r.
4 czerwca to jedna z najbardziej symbolicznych dat w historii III RP. W 1989 roku odbyły się pierwsze częściowo „wolne” wybory, które zapoczątkowały upadek systemu PRL i dominacji PZPR. Cztery lata później, 4 czerwca 1992 roku, obalony został demokratyczny rząd premiera Jana Olszewskiego, który chciał rozpocząć realną lustrację oraz dekomunizację państwa.
Wydarzenia te do dziś wciąż budzą ogromne emocje, ponieważ dla wielu Polaków stały się symbolem niespełnionej transformacji. PRL formalnie upadł, lecz znaczna część dawnych elit politycznych, gospodarczych i służb specjalnych zachowała wpływy oraz majątek. Nie przeprowadzono pełnego rozliczenia systemu komunistycznego, a wiele osób związanych z dawną władzą odnalazło się w realiach III RP wyjątkowo dobrze.
Przykład Stalowej Woli
Dobrym przykładem przemian okresu transformacji jest historia Huty Stalowa Wola. Zakład ten był jednym z największych kombinatów przemysłowych PRL, produkującym zarówno maszyny budowlane, jak i sprzęt dla przemysłu zbrojeniowego. HSW rozwinęła się na bazie przedwojennych Zakładów Południowych zbudowanych w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego.
W latach PRL hutą kierowali działacze i menedżerowie związani z komunistyczną PZPR, m.in. towarzysz Zdzisław Malicki oraz później po nim towarzysz Ryszard Kapusta. Gdy system komunistyczny zaczął się załamywać pod koniec lat 80., również HSW weszła w okres głębokiego kryzysu. Upadek rynków wschodnich, zerwanie powiązań kooperacyjnych i gospodarczy chaos początku transformacji szczególnie mocno uderzyły w mieszkańców Stalowej Woli oraz pracowników zakładu.
Dla zwykłych ludzi lata 90. oznaczały niepewność, bezrobocie i ogromne koszty społeczne transformacji. Jednak dla części dawnej kadry zarządzającej był to początek nowej epoki. W 1991 roku rozpoczęto restrukturyzację Huty Stalowa Wola. Dawny kombinat przekształcono w grupę kapitałową, a HSW stała się spółką Skarbu Państwa.
„Złota era” dla byłych działaczy PZPR
Właśnie w tym okresie grupa osób związanych wcześniej z kierownictwem HSW, w tym z byłem dyrektorem naczelnym Ryszardem Kapustą, inżynierem Tadeuszem Proszowskim (mąż obecnej wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej i byłej poseł z PZPR) oraz obywatelami Białorusi utworzyli na bazie części majątku dawnego kombinatu spółkę „Mista sp. z o.o.”. To jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów transformacji lat 90., podczas której ludzie związani wcześniej z systemem PRL potrafili odnaleźć się w nowych realiach i przejąć kontrolę nad fragmentami państwowego majątku.
Przez kolejne dekady na bazie dawnego majątku HSW budowano prywatny biznes, który przyniósł swoim właścicielom ogromne korzyści finansowe. Ostatecznie wieloletni udziałowcy wywodzący się z dawnej kadry HSW, sprzedali w 2025 roku wszystkie swoje udziały cypryjskiej spółce Lacenaire Limited, zarabiając prawdopodobnie miliony na majątku, który przez dekady budowano wysiłkiem całego społeczeństwa.
Co szczególnie symboliczne, w obecnym trzyosobowym zarządzie Misty zasiadają dziś dwaj obywatele Ukrainy. Tak więc wygląda finał transformacji ustrojowej w III RP: majątek strategicznego zakładu Centralnego Okręgu Przemysłowego, najpierw kontrolowany przez komunistyczną nomenklaturę, później sprywatyzowany przez ludzi dawnego systemu, ostatecznie trafił pod kontrolę zagranicznego kapitału (z Cypru), który dziś zarządzają nieznani Ukraińcy.
I właśnie dlatego 4 czerwca pozostaje dla wielu Polaków rocznicą słodko-gorzką. Polska odzyskała częściowo wolność, ale duża część majątku państwowego i realnych wpływów pozostała w rękach ludzi, którzy nigdy nie zostali rozliczeni za swoją rolę w budowaniu i utrwalaniu reżimu PRL.
4 czerwca 1989 roku rozpoczął się koniec komunistycznego systemu, ale 4 czerwca 1992 roku w dużej mierze wygasła szansa na pełne rozliczenie ludzi tamtego upadłego ustroju. Najbardziej przykre jest jednak to, że dziś zwykłemu obywatelowi III RP na tym rozliczeniu często już nie zależy – nie dlatego, że je odrzuca, lecz dlatego, że w ogóle nie zna tej historii albo co gorsze, zna ją jedynie w wersji mocno zakłamanej przez postkomunistyczne środowiska.
Marek Wróblewski
prezes Fundacji KEDYW

