W Stalowej Woli mamy dziś do czynienia z dość osobliwą sytuacją. W 2023 roku władze miasta na czele z prezydentem Lucjuszem Nadbereżnym (PiS) upamiętniły Zdzisława Malickiego – wieloletniego dyrektora naczelnego Huty Stalowa Wola (1965–1982), wysokiego działacza PZPR i posła na Sejm PRL w okresie stanu wojennego – nadając jego imię ulicy oraz stawiając pomnik.

Dla przypomnienia: Malicki był częścią aparatu władzy PRL. Przez dekady pełnił funkcje partyjne (m.in. w Egzekutywie KW PZPR), a jako poseł zasiadał w Sejmie w czasie wprowadzenia stanu wojennego i likwidacji NSZZ „Solidarność”.

Instytut Pamięci Narodowej wydał w tej sprawie jednoznacznie negatywną opinię, wskazując, że upamiętnienie takiej postaci symbolizuje komunizm i stoi w sprzeczności z ustawą dekomunizacyjną.

Decyzja została podjęta. Tablice odsłonięte. Pomnik stanął.

I co dalej – po prawie trzech latach?

Cisza.

👉 Brak uroczystości rocznicowych
👉 Brak kwiatów i delegacji miejskich
👉 Brak inicjatyw edukacyjnych czy pamięciowych
👉 Brak widocznego zainteresowania mieszkańców

Dla porównania – pod pomnikiem Eugeniusza Kwiatkowskiego regularnie pojawiają się delegacje, składane są kwiaty, trwa autentyczna pamięć.

Kwiatkowski symbolizuje rozwój i wizję państwa. Pamięć o nim żyje, bo ma realne znaczenie dla wspólnoty.

W przypadku Malickiego mamy zgoła inną sytuację: decyzję polityczną bez społecznego pokrycia.

To rodzi konkretne pytania:

👉 Czy było to autentyczne upamiętnienie zasług gospodarczych – czy raczej chłodna kalkulacja polityczna?
👉 Czy chodziło o historię miasta – czy o gest wobec określonych środowisk?
👉 Dlaczego władze deklarujące antykomunizm promują postać tak silnie związaną z aparatem PZPR – a jednocześnie nie budują wokół niej żadnej realnej pamięci?

Pomnik bez pamięci jest pusty. Dlatego pusty pomnik Zdzisława Malickiego stał się symbolem niekonsekwencji i politycznej hipokryzji.

Marek Wróblewski
prezes Fundacji KEDYW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *