Tow. Mariusz Kowalik – członek ŚZŻAK (fot. Powiat Janowski

Przyszło nam żyć w dziwnych czasach, w których ludzie związani z komunistycznym reżimem występują dziś w roli strażników pamięci o jego przeciwnikach i dostają jeszcze za to medale.

Oto przykład. Na zdjęciu z 20 sierpnia 2026 r., wykonanym podczas uroczystości upamiętniającej obławę komunistów na antykomunistyczny oddział NZW Adama Kusza ps. „Garbaty” w Lasach Janowskich, przemawia i otrzymuje wyróżnienie towarzysz Mariusz Kowalik – członek struktur Okręgu Podkarpackiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz członek zarządu Koła ŚZŻAK w Stalowej Woli.

Tow. Kowalik w czasach PRL był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. W tamtym okresie wyjeżdżał do ZSRR, na szkolenia dydaktyczno-wychowawcze do Leningradu, gdzie zdobywał wiedzę z zakresu komunistycznej indoktrynacji młodzieży. Zdobyte tam umiejętności otworzyły mu w PRL drogę do funkcji wicedyrektora szkoły oraz członkostwa w Miejskiej Radzie Narodowej (MRN) w Nisku. Doświadczenie zdobyte w ZSRR w zakresie indoktrynacji młodzieży zapewne pomogło mu również w objęciu funkcji komendanta Hufca ZHP im. „Przodowników Pracy Socjalistycznej” w Stalowej Woli.

A więc człowiek przez dekady służący komunistycznemu reżimowi staje dziś w wolnej Polsce przed uczestnikami uroczystości poświęconej ofiarom komunistycznych represji i bez skrupułów występuje w roli patrioty i strażnika pamięci.

Najgorsze jest to, że niewielu dziś dostrzega w tym jakąkolwiek sprzeczność, a ci (koledzy z ŚZŻAK), którzy ją znają, udają, że nie ma w tym nic złego.

Czy to nie jest dobry przykład tego, jak bardzo w Polsce potrzeba dekomunizacji i odłączenia dawnych ludzi systemu od życia publicznego wolnej Polski?

Precz z komuną!

Marek Wróblewski
prezes Fundacji KEDYW

Tow. Mariusz Kowalik (fot. Socjalistyczne Tempo)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *