28 marca 2025 r. na sesji Rady Miejskiej miasta Stalowej Woli zaatakowany został za przywoływanie prawdy historycznej prezes Fundacji KEDYW Marek Wróblewski i zakrzykany przez prezydenta miasta Lucjusza Nadbereżnego (PiS) oraz prokomunistycznych radnych Rady Miejskiej.
OŚWIADCZENIE PREZESA FUNDACJI KEDYW
W dniu 28 marca 2025 roku zgłosiłem się do wypowiedzi na sesji Rady Miasta miasta Stalowej Woli gdzie mamy siedzibę Fundacji i gdzie prowadzimy od 9 lat naszą działalność. Na tej sesji chciałem nawiązać do sprawy statusu prawnego ulicy i pomnika na cześć komunisty Zdzisława Malickiego, który od 30 września 2023 r. narusza ustawę dekomunizacyjną. Chciałem też nawiązać do Petycji odrzuconej przez Radę Miejską w sprawie tego upamiętnienia, która odrzucona została 20 grudnia 2024 r. Niestety odebrano mi moje obywatelskie prawo do wolnej wypowiedzi gdy zostałem zaatakowany przez prezydenta miasta Lucjusza Nadbereżnego (PiS), przewodniczącą Rady Miejskiej Agatę Krzek (PiS) oraz obecnych na sali radnych z PiS, PO i innych zgrupowań, którym się nie spodobało nazywanie byłych komunistów komunistami. Spora większość obecnych Radnych rozpoczęła przerywać moją wypowiedź i nawoływać przewodniczącą aby przerwała moje jak to nazwali „obraźliwe” wystąpienie. Wtedy wypowiedź moją przerwał prezydent Lucjusz Nadbereżny i oświadczył, że nie mam prawa się wypowiadać w tych kwestiach ponieważ miasto udziela nam „znaczącą pomoc” (w postaci biura, które współdzielimy z drugą organizacją) i następnie rozpoczął atakować i komentować mój patriotyzm. Padły też oskarżenia szerzenia nienawiści. Starając ośmieszyć moją osobę prezydent podjął próbę wyszydzenia faktu, że byłem na emigracji, nie mając pojęcia, że w 1984 roku jako dziecko represjonowanej działaczki NSZZ „Solidarność” musieliśmy wraz z rodziną opuścić PRL bez możliwości powrotu. Na tym jednak ataki nie ustały. Następnie prezydent oskarżył mnie o „stalking” osób publicznych poprzez moje publicystyczne felietony publikowane na naszym blogu oraz w mediach społecznościowych twierdząc, że nie mam do tego moralnych podstaw i nazwał mnie „V Kolumną”. Wszyscy strasząc mnie i nieustannie mi przerywając, nie dawali mi dojść do słowa i do przedstawienia powodu mojego wystąpienia. Gdy kazali mi kontynuować, po kilku słowach znów gremialnie wykrzykiwali komentarze w moją stronę i przerywali. Po kilkunastominutowym zahukaniu mnie, głównie przez relatywizującego komunistów prezydenta, nie mogąc wypowiedzieć się bez przerywania postanowiłem skrócić moją wypowiedź, a gdy starałem się to zrobić pani przewodnicząca zadeklarowała, że wyłączymy mi mikrofon i zawoła „odpowiednie służby”. Na koniec po moim wystąpieniu prezydent podjął jeszcze jedną próbę oczernienia mnie i zdyskredytowania publicznie nawiązując do wpisu w mediach społecznościowych manipulując, że link do artykułu ze zdjęciem z portalu miasta Stalowej Woli jest publikacją Fundacji. Pozostawiam to bez komentarza.
Uważam, że to jak zostałem potraktowany jako osoba działającą od 10 lat charytatywnie na rzecz historii miasta Stalowej Woli oraz jako badacz historii reprezentujący szanowaną w mieście instytucję za absolutny skandal i niesprawiedliwość. Od dziś nie mam już pewności czy jeszcze żyjemy w wolnej Polsce czy to już Białoruś?
Marek Wróblewski
Poniżej fragment rejestracji z obrad sesji Rady Miejskiej miast Stalowej Woli z dnia 28 marca 2025 r.