12 lutego 2026 r. Rada Miejska Miasta Stalowej Woli po kilku latach procedowania przyjęła uchwałę ws. nazwania ronda przy ul. Energetyków na cześć żołnierzy Korpusu Zachodniego – Armii Krajowej, którzy 12 grudnia 1943 r. rozstrzelani zostali przez Niemców w grupowej egzekucji w pobliżu dzisiejszego ronda.
Za przyjęciem uchwały głosowało 20 radnych, jeden wstrzymał się od głosu, jeden nie oddał głosu i jedna radna – Joanna Grobel-Proszowska (była Poseł na Sejm PRL z PZPR) była nieobecna.
Młyn Rady Miejskiej wolno mieli
Wyczekiwanie na decyzje władz Stalowej Woli w sprawach nadania nazw czy innych upamiętnień to wieloletni proces. Wniosek Fundacji „Przywróćmy Pamięć” ze Stalowej Woli ws. nazwania ronda na cześć KZ czekał kilka lat w zamrażarce Rady Miejskiej na jego podjęcie.
Tak też jest ws. kilku tablic pamiątkowych złożonych przez Fundację KEDYW, które od lat czekają na działania urzędu. Nie byłoby tutaj nic dziwnego gdyby nie fakt, że gdy radni zechcieli w zeszłym roku upamiętnić jednego sportowca, to decyzja jak i odsłonięcie tablicy odbyło się w kilka miesięcy. Natomiast jeśli wnioskują w takich sprawach pozarządowe organizacje to proces wtedy trwa latami.
Dzisiejsza uchwała Rady Miejskiej jest więc decyzją potrzebną i słuszną – ale jednocześnie spóźnioną. Pamięć o żołnierzach Korpusu Zachodniego nie powinna przez lata czekać w urzędowych szufladach, zwłaszcza że mówimy o ludziach, którzy zapłacili najwyższą cenę za walkę z niemieckim okupantem właśnie w tym miejscu.
Trudno nie postawić pytania o politykę pamięci miasta: dlaczego jedne inicjatywy potrafią być realizowane w kilka miesięcy, a inne latami czekają na decyzję? Czy naprawdę potrzeba wielu lat, aby zatwierdzić i upamiętnić dobrze udokumentowanych w historii lokalnych bohaterów?
Nazwanie ronda to ważny krok, ale powinien być początkiem, a nie końcem działań. W Stalowej Woli wciąż czekają kolejne inicjatywy upamiętniające lokalnych bohaterów i ofiary okupacji. Pamięć historyczna nie może być uzależniona od tempa procedur ani bieżących priorytetów – powinna być trwałym i priorytetowym obowiązkiem wspólnoty.
Czym był Korpus Zachodni
W styczniu 1941 roku z inicjatywy Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) powołana została konspiracyjna formacja zbrojna o nazwie Korpus Zachodni. KZ powołany został do skupienia Polaków przesiedlonych do Generalnego Gubernatorstwa z ziem zachodnich wcielonych do III Rzeszy. Komenda ZWZ dążyła do zorganizowania wyszkolonej kadry żołnierskiej w ramach ZWZ z wysiedlonych cywilów z zachodu. Finalnie żołnierze KZ mieli stanowić wyszkolone brygady dywersyjne wraz z ośrodkami komunikacyjnymi gotowymi do przejścia na obszar Wielkopolski i Pomorza w ramach ogólnopolskiego powstania.
Korpus Zachodni Stalowej Woli
Oddział KZ w Stalowej Woli (woj. podkarpackie) powołany został i zorganizowany jeszcze tego samego roku. W jego skład dowódczy weszli podporucznik rezerwy Wojska Polskiego Kazimierz Kazimierczak oraz były komendant stalowowolskiej Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) Alojzy Holeksa. KZ na tym terenie działał jako samodzielna grupa w ramach ZWZ i tak pozostał po powołaniu w 1942 roku Armii Krajowej. Po powołaniu AK KZ podlegał komendzie AK Obwodu Nisko-Stalowa Wola. KZ-AK w Stalowej Woli zrzeszał około 30 wysiedlonych żołnierzy przybyłych do Stalowej Woli z Poznania, Śląska i Zagłębia. Po przeszkoleniu swoich kadr KZ głównie skupiał się na prowadzeniu dywersji w niemieckich zakładach zbrojeniowych „Stahlwerke Braunschweig GmbH – Werk Stalowa Wola” (okupowanych Zakładach Południowych – COP).
Wpadka po akcji
7 grudnia 1943 roku stalowowolski oddział KZ wraz z żołnierzami Kedywu AK Obwodu Nisko-Stalowa Wola wspólnie wyruszyli za Stalową Wolę w pobliskie lasy, w celu odkopania zakopanej broni przez wycofujące się wojska polskie we wrześniu 1939 roku.
Po udanej akcji wydobycia broni z terenu, który wówczas stał się terenem niemieckiego poligonu, żołnierze wyruszyli z powrotem do Stalowej Woli. Podczas powrotnego marszu zmieniła się pogoda i zaczął prószyć śnieg. W chwili dotarcia do Stalowej Woli śnieg przestał padać, ale po nocnej akcji zostały na śniegu łatwo zauważalne ślady, na które następnego dnia z rana natrafił niemiecki patrol. Niemcy z ciekawości postanowili sprawdzić dokąd wiodą ślady i w ten sposób trafili na trop, który prowadził ich do baraku na Ozecie gdzie mieszkał żołnierz KZ Antoni Ochędzan. Tam pod barakiem ukryta była też zdobyta w akcji broń. W domu Ochędzana niemieckie Gestapo zdołało aresztować domownika oraz jego gościa, żołnierza KZ Franciszka Katę, który pozostał na noc po akcji.
Wsypa
Po aresztowaniu i brutalnym śledztwie w siedzibie Gestapo w Stalowej Woli, Niemcy zdołali złamać aresztowanych żołnierzy KZ bo za chwilę zaczęły się aresztowania w niemieckich zakładach zbrojeniowych, gdzie pracowali niemalże wszyscy żołnierze KZ. Po tej wsypie Niemcy w sumie aresztowali około 40 osób, wśród których znaleźli się prawie wszyscy uczestnicy wyprawy z grupy KZ. Jeden z żołnierzy AK Henryk Liniewiecki ps. „Tom” chcąc uniknąć aresztowania w Zakładach zdecydował się zażyć cyjanek potasu gdy zorientował się, że przyszło po niego Gestapo. Liniewiecki po spożyciu trucizny za chwilę zmarł na terenie Zakładów. Niemcy zakopali jego ciało na terenie Zakładów pod wieżą ciśnień.
Kedyw uniknął aresztowań
Tego tragicznego grudnia aresztowania udało się uniknąć całkowicie żołnierzom Kedywu, którzy wspólnie ruszyli na akcję wydobycie broni z KZ. Aresztowania pominęły Kedyw dlatego, że większość żołnierzy KZ wówczas nie znała jeszcze dobrze żołnierzy Kedywu. Akcja wydobycia broni była pierwszą wspólną wyprawą obu formacji i niestety stała się też ich ostatnią.
Uroczystość poświęcenia kościoła była pretekstem do mordu
Zaledwie kilka dni po aresztowaniach żołnierzy KZ w Zakładach Południowych miało odbyć się uroczyste poświęcenie pierwszego kościoła w Stalowej Woli (św. Floriana). Mały drewniany kościółek, który miał stanowić pierwszą parafię Stalowej Woli przywieziony został do młodego miasteczka z pobliskiej wsi Stany. Tam niemiecki okupant budował wspomniany poligon, a mały drewniany kościółek stał im w drodze. Polacy jednak nie pozwolili aby został zniszczony i z powodzeniem zdołali wynegocjować jego przeniesienie do Stalowej Woli. Los tak chciał, że w dzień poświęcenia kościoła Niemcy mieli w areszcie Gestapo obok kościoła kilkudziesięciu żołnierzy KZ, więc nie mogli oni nie wykorzystać takiej sytuacji w celach propagandowych. Niemcy zawsze wykorzystywali okazję aby pokazać Polakom co im grozi jeśli będą konspirować przeciwko niemieckiej władzy. Tak też zrobili i tym razem. Rzekomo na ten dzień do Stalowej Woli przyjechali niemieccy dygnitarze oraz ekipa filmowa, która filmowała przebieg zdarzeń z odległości.

Egzekucja w godzinie święcenia kościoła
W chwili gdy zaczynały się uroczystości w kościele św. Floriana, niemieckie wojsko zablokowało dojazd do Stalowej Woli od strony Niska i od Rozwadowa. W momencie gdy rozpoczynała się Msza Święta pod sąsiedni areszt Gestapo podjechał wóz ciężarowy i Niemcy rozpoczęli ładować dziesięciu zakładników na ciężarówkę. Po załadowaniu więźniów Niemcy powoli odjechali do lasku pod pobliską Elektrownię. W czasie gdy w kościele trwała jeszcze uroczysta Msza Święta, Niemcy rozpoczęli wykonywać egzekucję dziesięciu żołnierzy KZ nad przygotowanym wcześniej dołem.
Świadek zbrodni
W czasie gdy Niemcy przewozili na miejsce egzekucji więźniów, przypadkowo rowerem przejeżdżał żołnierz i lekarz stalowowolskiej NOW i AK dr Eugeniusz Łazowski ps. „Leszcz”. Jak później pisał w swojej książce pt. „Prywatna Wojna” dr Łazowski, Niemcy nie bez powodu wybrali dzień poświęcenia kościoła na egzekucję żołnierzy KZ. Egzekucja była celowym aktem propagandy i terroru, która miała zastraszyć wszystkich Polaków, którzy chcieli by się sprzeciwiać porządkowi budowania potęgi niemieckiej III Rzeszy.
Tak dzień 12 grudnia 1943 roku opisał dr Eugeniusz Łazowski na łamach swojej ksiązki „Prywatna wojna”:
„W 1941 roku Niemcy zaczęli wysiedlać wsie na południe od Stalowej Woli na poligon, czy też lotnisko. Na tym terenie, we wsi Stany, był stary kościół. Wśród Polaków powstał projekt, aby ten kościół przenieść do Stalowej Woli. O dziwo, Niemiec (Kurt) Scholze, ówczesny dyrektor zakładów, zgodził się na to. Na pewno nie z sympatii do Polaków, lecz jego religijne antidotum na komunizm, którego się obawiał. Ochotniczą pracę i fundusze na to przedsięwzięcie ofiarowało polskie społeczeństwo Stalowej Woli. Scholze przydzielił ciężarówki zakładów na transport części rozebranego kościoła.
Ze wzruszeniem Polacy czekali na otwarcie i poświęcenie kościoła w dniu 12 grudnia 1943 roku. Niemcy nie omieszkali tej uroczystości wykorzystać dla swojej propagandy – przybyli dygnitarze Generalnej Guberni i ekipa filmowa.
Nie zapomnieli jednak o terrorze. W godzinie poświęcenia kościoła, pierwszej Mszy Świętej i filmowania tej uroczystości – w lesie, w pobliżu elektrowni Ozet, rozstrzelali 10 akowców. Ten właśnie konwój śmierci i ubezpieczający go oddział minąłem w drodze od „Ojca Jana” (oddz. partyzanckiego „Ojca Jana” Franciszka Przysiężniaka- przyp. red.) (…)”
Egzekucja Bohaterów
W egzekucji 12 grudnia 1943 r. zginęli następujący żołnierze Korpusu Zachodniego:
- Alojzy Holeksa – komendant KZ i były komendant placówki Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) w Stalowej Woli.
- Kazimierz Kazimierczak
- Franciszek Kata
- Antoni Ochędzan
- Piotr Muszyński
- Czesław Olszewski
- Ludwik Piecha
- Wiesław Zagoździński
- Aleksander Chawstikow
- Marian Januszek
Pierwsza z trzech egzekucji
Egzekucja w Stalowej Woli była pierwszą z trzech egzekucji z grupy aresztowanych żołnierzy stalowowolskiego KZ-AK. Kolejne dwie egzekucje wykonane zostały już poza Stalową Wolą. 22 grudnia 1943 roku zamordowana została kolejna grupa dziesięciu żołnierzy KZ w Woli Zarczyckiej koło Sarzyny (woj. podkarpackie) i ostatnich siedmiu zamordowanych zostało 29 stycznia 1944 roku w Pełkiniach koło Jarosławia (woj. podkarpackie). Wszystkie trzy egzekucje były odwetami za działania podjęte przez polską konspirację przeciwko Niemcom.
Ekshumacja
W 1945 roku w lasku koło Elektrowni postawiony został brzozowy krzyż, który oznaczał miejsce egzekucji. Niedługo po wojnie rozpoczęła się budowa Mauzoleum Żołnierzy Konspiracji na stalowowolskim Cmentarzu Komunalnym, do którego przeniesione zostały później ekshumowane zwłoki poległych żołnierzy KZ-AK.

Miejsce pamięci
W 1960 roku komunistyczny Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD) na miejscu egzekucji postawił pomnik upamiętniający niemiecką zbrodnię na polskich patriotach 12 grudnia 1943 roku. Pomnik z jego socjalistycznymi sloganami stoi w lasku do dziś jako niemy świadek niezapomnianej przez Polaków niemieckiej zbrodni.

MW
Bibliografia: Archiwum Muzeum Kierownictwa Dywersji Armii Krajowej (w organizacji), MON PRL „Encyklopedia II Wojny Światowej”, Dionizy Garbacz „Brunatne Lata”, dr Eugeniusz Łazowski „Prywatna Wojna”.
© 2016-2026 FK/MKDAK. Wszelkie Prawa zastrzeżone. Kopiowanie tekstów, zdjęć lub filmów bez zgody zabronione!

